przez mieszarkę! Jezu, Sandy, tu nie chodzi o zwykły brak posłuszeństwa. Nie złapałaś

Montoya podrapał się w podbródek, odsunął krzesło i wstał. Światło załamało się w
– I znowu trafiony! Masz na koncie dwie poprawne odpowiedzi. Jeszcze jedna i trafisz do
mówienia. Przy nim paplała bezmyślnie. Wszystko dlatego, że był gliną, przy policjantach
– O tak, wiem coś o tym. Ale może jest coś, co ty pamiętasz, a ja nie, coś, co wydarzyło
Omdlenie będzie lepsze.
– Tak. Myślałam, że może też w tym siedzi. Jonas Hayes? Glina na manowcach? O, nie.
Bentz zaciskał dłonie na kierownicy i usiłował nakreślić granicę między wyobraźnią a
– Tak uważasz?
cholery? Jeszcze przez chwilę patrzył w okno, a potem wyszedł z za gorącym espresso i
frustrację.
oberwać za wszystko, co dwanaście lat było nie tak w wydziale zabójstw. Hayes wbił wzrok
– O, nie. Sama się zabiła. Zapomniałaś już? A jeśli chodzi o liścik samobójczy, nawet nie
– Nasz sprawca jest zorganizowany – zauważyła Martinez, przyglądając się miejscu
szukając jakiekolwiek śladu. Rozglądał się. Plaża pusta. Nikt nie wisi pod molo, a w wodzie

– Tak, caryco – ochryple odpowiedział kapitan. – Dla ciebie wszystko, czego tylko

całunem, jednak była na tyle rzadka, że światła odbijały się w czarnej wodzie. Tego ranka
– Już ci mówiłem. Chcę znać prawdę.
Zanim ekipa wygramoliła się z samochodu, Reed zniknął już w domu, zatrzaskując za sobą drzwi. Policjanci pozwolili sobie uwięzić psa w pralni, bo jak stwierdził Landon,

tłumacząc, co zrobiła, powołując się na poczucie winy.

nogi i piszcząc przeraźliwie, na najwyższą nutę, rzuciła się na odsiecz swojemu obrońcy. Z
twoją głowę najzwyczajniej od ucha do ucha przetnie. Położę cię w sągu, pod jakimś
powiedziała pani Lisicyna, z widocznym zadowoleniem opadając na oparcie krzesła.

przypomniała mu się nocna kąpiel w Santa Monica z poprzedniego wieczoru, kiedy stracił z

śledzenia wyrazu twarzy i czystych szarych oczu tej kobiety, stała się nie do zniesienia. To,
Berdyczowski pokiwał głową. Wolał się nie odzywać, bo zęby miał mocno zaciśnięte i
jabłoni. Dzieciaki muszą skądś brać te pomysły.